Jedzenie jest na łące


I tak naprawdę jest w czym wybierać, choćby obowiązkowa dla naszych prababć pokrzywa, aromatyczny podagrycznik, liście mniszka lekarskiego, ostrożeń oraz uwielbiany przez wszystkich czosnek niedźwiedzi.
Warto szczególnie postarać się o zdobycie tego ostatniego, bo trzeba wiedzieć, że sezon na dziki czosnek jest dość krótki. Właśnie teraz trzeba wyruszyć na zbiór, bo już zawiązują się kwiatostany, a po zakwitnięciu rośliny będzie już za późno.
Nie mamy jeszcze nowalijek, a chciałoby się już świeżego wiosennego posiłku. Dlatego kwiecień jest najlepszym momentem, by wyjść z domu na zbiór „dzikiej” zieleniny.
Ze znalezieniem pokrzywy nie będzie problemu, właśnie teraz jest najlepsza: młoda i pachnąca, a o jej zdrowotnych właściwościach można pisać książki. Trzeba tylko pamiętać o sparzeniu liści przed ich zjedzeniem.
Podagrycznik lubi rosnąć przy śródpolnych drogach, rowach, pod lasem, często sąsiaduje z pokrzywą. Zbieramy najmłodsze listki i wrzucamy do sałatek. 

Podagrycznik
Tak samo postępujemy z liśćmi mniszka lekarskiego, popularnie nazywanego mleczem.
Ostrożenia szukamy na łąkach. Najlepiej nadaje się do przyrządzania potraw a'la szpinak: z jajecznicą, do zup i zapiekanek.
Niekwestionowanym królem kwietniowych „dzikich” sałatek jest czosnek niedźwiedzi. Aromatyczne, soczyste liście to nie tylko pyszna podstawa sałatkowej miski, ale wielkie witaminowe wsparcie po zimie. Pamiętajmy, że czosnek jest pod częściową ochroną. Zbierajmy więc tylko po kilka listków z każdej kępki i omijajmy kwiatostany. 

Czosnek niedźwiedzi
Zostawmy poletko czosnku w dobrostanie, w jakim go zastaliśmy. Poza tym można go z powodzeniem uprawiać, lubi drzewa liściaste i cień.
Korzystając więc z okazji w ubiegłą sobotę w Gminnym Ośrodku Kultury we Frysztaku zorganizowaliśmy kolektywne warsztatowe przyrządzanie „dzikiej” sałatki i zajęliśmy się przetworami z dzikiego czosnku.
Udało się nam przygotować kilka słoiczków kiszonego czosnku, pesto z czosnku oraz pyszną sałatkę z razowymi grzankami. Nie muszę chyba wspominać, że uwieńczeniem naszej pracy był wspólny posiłek, a miski z sałatką zostały opróżnione ze smakiem.
Każdy z uczestników warsztatów wyniósł z nich nie tylko wiosenne inspiracje kulinarne, ale też słoiczek pesto i czosnku kiszonego:)


Drodzy mieszkańcy gminy Frysztak! Korzystajmy z darów, jakie daje nam teraz matka natura, tym bardziej, że mieszkamy w miejscu „czystym” ekologicznie, a wszystkie rośliny, które wymieniłam mamy prawie na wyciągnięcie ręki.
Być może kusi nas już sałata z Biedronki, ale pamiętajmy, że nasze dzikie rośliny sałatkowe zawierają w porównaniu do kupnej sałaty bezpieczne ilości azotanów, które w nadmiarze mogą być szkodliwe.
Nie bójmy się zielska! Pokażmy naszym dzieciom i wnukom dzikie rośliny jadalne, sięgnijmy do źródeł, popytajmy babć i dziadków. Zbierajmy, przyrządzajmy, eksperymentujmy i pamiętajmy, o rzeczy która dla naszych przodków była oczywista: jedzenie jest na łące.
Smacznego!

Przepisy na nasze warsztatowe potrawy, czyli „dziką” sałatkę, pesto i czosnek kiszony znajdą Państwo na stronie Gminnego Ośrodka Kultury we Frysztaku: www.gokfrysztak.pl


                                                                                                                           Agnieszka Buba
                                                                                                             

Dodaj do Google Plus

0 - ilość komentarzy :

Prześlij komentarz