Karol Wojtyła we Frysztaku. Historia Henryka Czerniaka.


Mieszkanka naszej gminy przesłala na maila redakcji Frysztak24.pl ciekawy artykuł opisujący historie znajomości Henryka Czerniaka i Karola Wojtyły - Papieża Jana Pawła II. Według tej historii Karol Wojtyła pracował w okolicach Krosna a stacionował we Frysztaku w 1941 roku. Poniżej historia. Jeśli posiadają państwo jakieś informacje pamiątki, zdjęcia dowody pobytu Karola Wojtyły we Frysztaku prosimy o kontakt redakcja[at]frysztak24.pl

W książce „Prezentacje Twórczości Bolesławskich Autorów” autorstwa Józefa Liszki można przeczytać o niezwykłej znajomości Henryka Czerniaka z Karolem Wojtyłą:
Kraków, Czyżyny, 1941 r. Grupa Baudienst (Polska Służba Budowlana). Henryk Czerniak pierwszy z prawej, a Karol Wojtyła drugi, oparty nogą o taczkę.
„Henryk Czerniak (...), emerytowany frezer, opowiada z dużą powściągliwością. (...) Henryka wzięto do formacji w Krakowie-Czyżynach ("Tam gdzie teraz Nowa Huta"). Jakoś dwa  tygodnie później, podobną losów koleją, znalazł się tam Karol Wojtyła. Tak wypadło, że spali "prycza pod pryczą", Karol na górze, on na dole, a w długie robocze dnie ("dniówki" co najmniej dziewięciogodzinne) ramię w ramię machali łopatami, pchali przeciążone taczki.

Wspólna niedola szybko zbliża, we współtowarzyszu losu szuka się oparcia i zrozumienia.
Tak też ułożyło się między nimi. Do połowy maja wykładali "trylinką" plac koło fabrykitytoniowej. Niby "szkoleniowo". Potem nagle wywieziono ich w okolice Krosna, na odcinek Jasło-Rzeszów. Stacjonowali we Frysztaku. Tam przez trzy miesiące doprowadzili tory kolejowe do kazamatów, tak olbrzymich, że chowały się w nich całe pociągi. W głębokich wykopach utwardzali polnym kamieniem przejazdy zdolne udźwignąć największe ciężary. Nie mieliwątpliwości, że ich ręce wykorzystuje się do przygotowania nowego szlaku wojennego. W takich okolicznościach między Karolem i Henrykiem zadzierzgnęło się koleżeństwo, o jakie łatwo w młodym wieku”. „On był bardzo przystępny, serdeczny, niezawodny, musiał znać niemiecki, chociaż się tym nie chwalił. Nasi nadzorcy z jakiegoś powodu liczyli się z nim...

Myślę, że imponował im tą swoją innością, która mnie do niego przyciągała. I miał coś jeszcze – gdy było najtrudniej, on się uśmiechał, robił kawały, jakby na przekór...”.
„Przede wszystkim miał rzadkie u nas imię, w każdym razie mało znane w tamtych okolicach, natomiast często spotykane nazwisko. Wojtyłów i Wojdyłów jest u nas wielu... Poza tym każdemu okazywał ogromną życzliwość. Wtedy, w tych wilczych warunkach, to się bardzo liczyło. Za nic nie zdradziłby kolegi, z solidarności brał odpowiedzialność i na siebie. Jak z tym aresztem. A przecież szczuli nas przeciwko sobie, znajdowali też chętnych na kapusiów (...). Dlatego Karol był mi jak brat, dlatego do niego przylgnąłem. A jednocześnie dawał do myślenia... Choć pogodnego charakteru, czasem zdawał się daleki. Już wtedy przypuszczałem, że ma jakieś tajemnice, lecz wolałem w nim widzieć bratnią duszę.
Okolice Krosna, 1941 r. Grupa Baudienst. Henryk Czerniak pierwszy z prawej, Karol Wojtyła pierwszy z lewej.
"Zrozumiałem, gdy mi się zwierzył, że był w seminarium, a teraz się ukrywa. Hitlerowcy wprost polowali na kleryków, zsyłali ich do obozów koncentracyjnych. A On chciał doczekać Polski i zostać kapłanem...”. Rozstali się tak, jak poznali – przypadkowo i nagle. Henryk dostał wezwanie do komendy, gdy Karol jeszcze pełnił służbę. Pozostało wspomnienie o dobrym koledze oraz dwa amatorskie zdjęcia. Na jednym widać piętnastu chłopców w bereto-myckach, rozebranych do połowy, z łopatami i przy ciężkich „karach”. "Pierwszy z prawej to ja, przy mnie Karol... Niech pan popatrzy, oparł się nogą na mojej taczce... Zrobił nam to kolega na pamiątkę wojennych czasów...” – wspomina Henryk Czerniak.


Płynęły lata... I dopiero, obserwując w telewizji ingres Papieża Jana Pawła II, uzmysłowił sobie, że to "jego" Karol Wojtyła. Postanowił w szczególny sposób dowieść swojej pamięci. Kazał powiększyć zdjęcia z okresu wojny, zaznaczył na nich tylko siebie i posłał do Watykanu. Na odwrocie opisał ich pochodzenie donosząc, że dzięki Opiece Bożej szczęśliwie przeżył okupację. Jakąż radość sprawiła mu odpowiedź! Przyszła na blankiecie z herbem i nadrukiem Secretario Status oraz tekstem: Ec Aedibus Vaticanis 26 marca 1979.

Jego Świątobliwość Jan Paweł II z radością przyjął wyrazy szacunku i duchowej jedności oraz zapewnienie o modlitwach wspierających jego pasterskie posługiwanie. W dowód wdzięczności Ojciec Święty udziela Błogosławieństwa Apostolskiego, które jest zadatkiem obfi tych darów niebieskich. Podpisano Mons G. Coppa – asesor”.

 „Podczas pierwszej pielgrzymki Papieża do Ojczyzny udał się do Częstochowy z transparentem: „Witaj przyjacielu z brygady pracy przymusowej "Baudienst" Kraków - Czyżyny - Frysztak”. „Miałem ten napis wyraźny i wysoko go trzymałem. A On w przejeździe poznał i pokiwał mi ręką. Podczas drugiej wizyty, gdy Ojciec Święty odwiedzał Kraków, otrzymałem list polecający od ks. proboszcza Zachariasza i byłem z kapłanami, którzy komunikowali”. „Na Wielkanoc 1985 roku p. Czerniaka spotkała nowa radość – z Watykanu nadeszła koperta, a w niej świąteczna pocztówka z Ukrzyżowanym oraz osobisty wpis: Oto dzień, który Pan uczynił, alleluja Radujmy się w nim i weselmy, alleluja! Z błogosławieństwem Jan Paweł II Papież Wielkanoc 1985”.

Jeśli posiadają państwo jakieś informacje pamiątki, zdjęcia dowody pobytu Karola Wojtyły we Frysztaku prosimy o kontakt redakcja[at]frysztak24.pl
Dodaj do Google Plus

0 - ilość komentarzy :

Prześlij komentarz