POWRACAJĄCA FALA - ocena sytuacji przez lekarza Marka Ziajora

Piszę do Was u progu kolejnej fali wzrostu zachorowań na COVID – 19, to już trzecia fala pandemii, a wirus COV- 2 gnębi nas już dwanaście miesięcy. Na terenie Polski mieszają się cztery mutacje koronawirusa, ciągle jednak przeważa typ podstawowy wirusa, który przemieszcza się wśród nas już od marca ubiegłego roku.

Niestety w dużym odsetku jest to już mutacja brytyjska wirusa jeszcze bardziej zakaźna, chociaż nie bardziej śmiercionośna. Do zakażenia wymaga około 100 razy mniej materiału zakaźnego niż postać podstawowa. O zakaźności mutacji brytyjskiej wirusa niech świadczy fakt, iż już bezpośredni kontakt z chorym przez jedną minutę wystarczy, by choroba się przeniosła na drugiego człowieka. Podstawowy typ wirusa COV-2 potrzebuje do zakażenia około 15 minut takiego kontaktu.

Przy zwiększonej zakaźności jest też większa liczba chorych, a co za tym idzie jest też więcej ofiar śmiertelnych. Obok mutacji brytyjskiej jest również obecna wśród chorych mutacja południowoafrykańska , kalifornijska i brazylijska. Drugą cechą trzeciej fali jest inny rozkład wiekowy ciężkich przebiegów choroby, które wymagają leczenia szpitalnego.

Podczas, gdy w drugiej fali zachorowań, tej z jesieni 2020 roku, w szpitalach dominowały osoby w wieku powyżej 70 lat, było ich nawet 90 procent, tak obecnie dominują osoby w wieku powyżej 40 lat i jest ich wśród leczonych szpitalnie nawet 80 procent. A na świecie jest już ponad 112 milionów zachorowań i ponad 2,5 miliona zgonów.

Według przewidywań Uniwersytetu Waszyngtońskiego, do czerwca 2021 roku całkowita liczba zgonów na świecie przekroczy 3,6 milionów. Dla porównania, w czasie epidemii grypy hiszpanki na całym świecie, według różnych źródeł, zmarło od 50 do 100 milionów chorych. Głównym elementem walki z pandemią, poza izolacją, a nawet całkowitym zamknięciem, jest prowadzenie szczepień przeciw COVID-19. Przyjmuje się, że podano już na świecie ponad 250 milionów dawek szczepionek, natomiast w naszym kraju podano już prawie 4 miliony, a prawie 1,5 miliona osób ma już podane dwie dawki szczepionki. A to teoretycznie oznacza, że mają odporność przeciwwirusową do lutego 2022 roku. W tej grupie są pracownicy służby zdrowia oraz seniorzy, to może dać nam trochę oddechu i trzecia fala pandemii być może nie zablokuje pracy szpitali. Mamy też nadzieję, że śmiertelność wśród chorych będzie nieco mniejsza i większą liczbę chorych uda się uratować przed śmiercią. Pierwsze doniesienia ze szpitali wydają się potwierdzać tą tezę.

Niestety, ilość miejsc w szpitalach przeznaczonych do leczenia chorych na COVID– 19 szybko się zmniejsza, stąd konieczność uruchamiania szpitali dodatkowych. I jak informują media takie szpitale powstają, na przykład szpital wojskowy na lotnisku Okęcie. Na szczęście mamy już szczepionkę i powoli opanujemy tą falę pandemii. Jeszcze latem słyszeliśmy, że pierwsze szczepionki będą wyprodukowane dopiero około września obecnego roku. A przecież szczepimy się już od 3 miesięcy i we wrześniu tego roku osiągniemy właśnie taki poziom wyszczepienia, że koronawirus już nie będzie mógł przenosić się między ludźmi, bowiem natrafi wokół na zaszczepione osoby, które będą odporne i nie będą mogły rozwinąć choroby, a więc nie będą przenosić wirusa. W ten sposób epidemia wygaśnie i stanie się w przyszłości zachorowaniem sezonowym, jak dzisiaj grypa. Być może nawet zastąpi grypę, bo zauważyłem, że te dwa wirusy się nie lubią, i jeśli ktoś choruje na zakażenie jednym z tych patogenów, to staje się jakby niewidoczny dla drugiego.

Warunkiem jest taka ilość szczepionki, by zaszczepić przeważającą ilość populacji całej naszej planety. Tutaj konieczne jest produkowanie szczepionek w wielu krajach, gdy firmy farmaceutyczne zrezygnują z ochrony patentowej dla dobra całej ludzkości. Obecnie w Europie i obu Amerykach, a także w Azji i w Australii, poziom wyszczepienia jest jeszcze dość niski i wynosi ok. 5%, ale mamy nadzieję, że do wakacji uzyskamy poziom ok. 70%, a to da nam odporność populacyjną całego społeczeństwa.

Do tej pory musimy stosować metody społecznej izolacji, by nie spowodować paraliżu służby zdrowia, jak to widzieliśmy w Portugalii. Zresztą jesienią mieliśmy takie obrazy również w naszym kraju, gdy karetki z chorymi na COVID jeździły od szpitala do szpitala przez wiele godzin, bo szpitale błyskawicznie wypełniały się chorymi. W tym czasie chorzy na inne choroby niestety umierali w domu, bo nie było możliwości transportu do szpitala. To jest właśnie paraliż opieki medycznej, i tego ze wszystkich sił chcemy uniknąć. Dlatego musimy znosić kolejne ograniczenia nadal, niestety pewnie też w najbliższe Święta Wielkanocne.

Natomiast dobra wiadomość jest taka, że w mojej ocenie, to ostatnie święta, które spędzimy w zamknięciu. Bo jest już takie miejsce na Ziemi, gdzie ludzie nie chorują na koronawirusa, wszystko jest pootwierane, a życie wróciło już całkiem do normy. Tym miejscem jest Izrael, tam już wyszczepiono taki procent mieszkańców, że wirus się nie przenosi i wszystko toczy się normalnie. Aż by się chciało pojechać na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Ale dla nas to przede wszystkim nadzieja, że i w naszym kraju kiedyś będzie normalnie, byle teraz przetrwać. A w tym przetrwaniu najważniejszy jest optymizm. Pamiętam, że gdy sam chorowałem, wśród wszystkich życzeń od moich kolegów najbardziej przejęły mnie życzenia, by być optymistą, bo to najbardziej może mi pomóc w wyleczeniu. I takiego optymizmu Wam życzę, co przenosi suchą stopą po falach pandemii, aż do wiosny, aż do czasu normalnych dni i radosnych świąt.

Z poważaniem
Marek Ziajor