Z Kamerą we Frysztaku (i nie tylko)

Pewnego pochmurnego popołudnia (jak to zresztą często bywa w wiecznie zasnutym smogiem Krakowie) po raz n-ty porządkowałam dyski swojego komputera, przerzucając z miejsca na miejsce gigabajty danych. I wtedy wśród archiwów głównie filmowych, pomiędzy nagraniami z występów zespołu Zygzak a pierwszymi wprawkami reportażowymi dla telewizji studenckiej, znalazłam swoje krótkometrażowe filmiki. Przypomniałam sobie wtedy lipcowy wieczór sprzed ponad dwóch lat, gdy w ramach Dni Ziemi Frysztackiej z ogromnym, pozytywnym zaskoczeniem słuchałam ciepłych słów  na temat moich pierwszych filmików krótkometrażowych, wyświetlanych w klimatycznie zaaranżowanym Małym Kinie pod Gwiazdami na parkingu przy bibliotece.

Wtedy spodziewałam się, że kolejne filmy chyba nie powstaną, bo bardziej od roli reżysera zaczęła do mnie przemawiać funkcja montażysty. I rzeczywiście – autorskie wprawki filmowe odsunęłam na bok. Ich miejsce zajęły teledyski. I kilka z nich chciałabym Wam dzisiaj pokazać.

Nie byłoby tego wpisu, gdyby nie fakt, że w ostatnią niedzielę swoja premierę miał teledysk dla kanadyjskiego, debiutującego zespołu Cairo. Na pierwszy rzut oka może brak tu związku, ale… najpierw polecam go zobaczyć (i wypatrywać znajomych, lokalnych elementów!).


Tak, owszem. Wraz z skrywającym się pod pseudonimem Człowiekiem Kamerą, reżyserem powyższego teledysku, odwiedziliśmy w połowie listopada schron kolejowy w Stępinie. Dzięki życzliwości Macieja Piękosia w ciemną noc mogliśmy zakraść się do bocznego korytarza tunelu, by tam zarejestrować ubranego w czarny płaszcz i grubą uszatkę uciekiniera, którego rolę brawurowo odegrał… mój tata :) Poza znanym nam schronem w klipie pojawia się też zamglona ścieżka wiodąca na Glinik Dolny obok cegielni. A na niej… no cóż, czasem i montażystka musi zrzucić buty, rozpuścić włosy i złapać pochodnię w dłoń! (Kto był na ostatnim koncercie Zygzaka pt. „Podążanie”, pewnie widział, że występowanie boso w teledysku kręconym zimową porą to już nie pierwszyzna).

To właśnie z Człowiekiem Kamerą od roku wspólnie pracujemy nad realizacją jego pomysłów. Zdarzyło nam się już wcześniej rejestrować frysztackie krajobrazy na potrzeby teledysku, chociaż główną przestrzenią pojawiającą się w nich jest jego rodzinna, równinna Rozprza (woj. łódzkie). Tam też został zrealizowany poprzedni teledysk, również dla pochodzącego z Kanady zespołu Half Moon Run – klip ten został doceniony przez jury selekcyjne festiwali w Lyon, Paryżu, Montrealu i na Ibizie (na tej ostatniej nominowano nasz klip za najlepszy montaż).


O ile w duecie z Człowiekiem Kamerą pracujemy głównie dla zagranicznych zespołów, to zdarzało mi się nieraz przyłożyć rękę do rodzimych produkcji. Z racji mojej współpracy z Fundacją Krakowska Scena Muzyczna mam szczególny sentyment dla zespołów z grodu Kraka – przykładem na to niech będzie najnowszy teledysk zespołu Cinemon. Chociaż skoro już tak powodowana lokalnym patriotyzmem szukam powiązań z naszym regionem, wspomnę tylko, że gitarzysta (i jednocześnie wokalista) zespołu pochodzi z Jasła… Toż to prawie jak „nasz”! (Przy okazji osobiście apeluję – zaprośmy ich kiedyś do nas na koncert, co?... ).


A na koniec parę słów o klipach moich, niemoich i dobrych oraz niemoich i złych. Ot tak, trochę o wszystkim z mocno przymrużonym okiem:


Natalia Olszańska

PS. Nie chcąc przytłaczać Was, drodzy Czytelnicy i Widzowie, zbyt dużą dawką treści, odsyłam zainteresowanych na moją mała internetową wizytówkę, gdzie można znaleźć powyższe teledyski plus kilka innych produkcji: www.nataliaolszanska.pl
Dodaj do Google Plus

0 - ilość komentarzy :

Prześlij komentarz