GMINNY BAL DYNI DLA DZIECI - 30.10.2015 r. GOSIR FRYSZTAK ZAPRASZA


Szanowni Państwo!
W związku z interwencją jednego z mieszkańców gminy Frysztak, zmieniamy formułę planowanego Eventu dla dzieci pod nazwą "Halloween". Doceniamy troskę mieszkańców dotyczącą wychowania, kultury i tradycji młodego pokolenia! Dlatego po rozmowie porządkowej z ks proboszczem B. Bogaczewiczem, wychodząc jednocześnie naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców gminy Frysztak, odwołujemy Hallowen i zapraszamy najmłodszych na  "Gminny Bal Dyni".
Celem Eventu jest przede wszystkim integracja dzieci z nawiązaniem do obyczajów innych regionów świata. Podczas imprezy zwrócimy uwagę na pozytywne i negatywne oddziaływanie różnych kultur oraz przekażemy wiedzę dotyczącą właściwych postaw wynikających z tradycji naszych przodków.
Serdecznie dziękujemy na prawidłowe ukierunkowanie działalności Ośrodka Sportu.
W programie balu znajdą się:
-konkurencje sportowe
- konkursy
- zabawy plastyczne
- zabawy muzyczno- ruchowe z balonami
Serdecznie zachęcamy dzieci do przebrania się w stroje nawiązujące do tematu balu , które podczas spotkania zostaną wyróżnione. Każdy uczestnik zabawy zostanie nagrodzony „strasznymi” słodkościami ;-)

BAL ODBĘDZIE SIĘ 30 PAŹDZIERNIKA 2015 R. O GODZ.16:00 
NA SALI GMINNEGO OŚRODKA SPORTU I REKREACJI WE FRYSZTAKU

Zapraszamy na dwie godziny straaasznie..... fajnej zabawy dla najmłodszych :)
Wstęp: 7 zł.
Zapisy prowadzimy do dnia 28.10.2015r. w biurze GOSIR, lub pod nr. tel.  17-27-77-111.
Prowadząca -  Urszula Capiga
Do zobaczenia:)
Dyrektor GOSiR Frysztak
Marek Armata

Dodaj do Google Plus

9 - ilość komentarzy :

  1. Bezkrytyczne nawiązywanie do tradycji i kultury innych krajów , nie zawsze musi być chwalebne. Gdyby nawiązano do zaduszkowej tradycji Słowian, czy narodów naszego regionu, byłoby sięganie do swoich korzeni, którymi inni mogliby się zachwycić. "Dziady" Mickiewicza, to także nasza tradycja, o której młodzież ma mgliste pojęcie, a mają głęboki przekaz. Chrześcijańską tradycją, też nie musimy się wstydzić. Halloween, to tylko małpowanie głupiej maszkarady.

    OdpowiedzUsuń
  2. „Bal Dyni” organizowany przez GOSiR jest niczym innym niż jedną z form aktywnego wypoczynku i sposobem na prowadzenie zdrowego stylu życia. Celem imprezy jest przede wszystkim integracja dzieci i sportowa zabawa. Absolutnie nie ingerujemy w przekonania religijne ani kulturowe. Jeśli chodzi o dzieła Adama Mickiewicza Panie „PNIOK” to z pewnością każdy Polak powinien, chociaż raz w życiu je przeczytać. Natomiast formy interpretacji i sposób dotarcia do młodego pokolenia realizowany jest na lekcjach j. polskiego, jako podstawa programowa procesu edukacji. Duży wkład w propagowanie dzieł słynnych polskich poetów i pisarzy mają ośrodki kultury, które bardzo często motywują dzieci i młodzież do poznania dzieł literackich poprzez organizacje kółek teatralnych. Nikt z nas nie wstydzi się tego, że jest chrześcijaninem ani nie wypiera się swoich korzeni. W naszym balu w ogóle nie oto chodzi…!!!, więc proszę w ten sposób nawet nie pisać, bo wzbudza Pan wiele niepotrzebnych emocji.
    Marek Armata

    OdpowiedzUsuń
  3. Hola, hola! Coś tam świta ze szkoły ale nie do końca. "Dziadami" Mickiewicza zachwycamy się jako dziełem literackim. Co do obrzędu Dziadów, to lepiej nie zachwalać, bo ksiądz proboszcz nie da rozgrzeszenia (tak samo, jak za Halloween) :)
    Dziady i Halloween to jeden (za przeproszeniem) ci*l, tylko u nas kościół przepoczwarzył to w zaduszki, a hamerykańce w biznes (chociaż w Polsce pewnie lepsza kasiorka na zaduszkach i Wszystkich Świętych).

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Marku, bardzo cenię Pana jako dyrektora GOSiR, i nie miałem zamiaru krytykować podejmowanych inicjatyw - wręcz odwrotnie. Jednak doskonałym nikt z nas nie jest, a różnorodność poglądów tylko nas wzbogaca. Wspomniane Halloween, nie miało u nas zbyt dobrej prasy, a mnie osobiście nie odpowiadają nawet obcobrzmiące nazwy, gdyż mamy swoje, a o to już niejaki Mikołaj się wkurzał. Co do "Dziadów" A. Mickiewicza i tego, co każdy Polak powinien, to mam wątpliwości, gdyż widzę, że młodzież czyta raczej streszczenia, choć nie dotyczy to pewnie osób bardziej ambitnych. Rozumiem, że "Dziady" wywoływały irytację nawet w Związku Radzieckim - co pamięta nieco starsze pokolenie, to wywołują i u nas, a czy ksiądz proboszcz dałby rozgrzeszenie - pyta CORVI - no cóż " Kto nie dotknął ziemi ni razu, ten i w niebie nie będzie". Panie Marku, nie miałem zamiaru wywoływać takiej burzy, choć po burzy zawsze atmosfera się oczyszcza i czujemy się mocniejsi. Nie mam najmniejszych wątpliwości,co do tego, jakie wartości wyniósł Pan z domu rodzinnego i życzę sukcesów w organizowaniu gminnych imprez. Sobie rezerwuję możliwość wypowiadania się sporadycznie o tym, co mi się podoba, a co nie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich organizatorów gminnego "Balu Dyni".

    OdpowiedzUsuń
  5. Sorry, ale muszę jeszcze coś napisać zanim rozpęta się burza ;-) Panie CORVI z ks. proboszczem współpracuje dokładnie tak samo jak z dyrektorami jednostek organizacyjnych, dyrektorami szkół, prezesami stowarzyszeń pozarządowych i wszystkimi osobami, z którymi wspólnie możemy rozwijać życie sportowe i kulturalne gminy. Wspólna działalność i współpraca nie polega na wzajemnym słodzeniu sobie na wzajem tylko niejednokrotnie na szczerym i konkretnym przedstawianiu swojego stanowiska, które zawsze doceniam, jeśli jest powiedziane otwarcie i prosto w oczy. Tak też było w tym przypadku - tym bardziej, że uwaga wyszła od jednego z mieszkańców gminy Frysztak. Udało nam się dojść do kompromisu, więc nie ma powodu, aby temat roztrząsać. I na koniec serdeczna prośba – bardzo proszę, aby działalność Ośrodka Sportu traktować, jako formę propagowania aktywnego i zdrowego trybu życia, wzajemną integrację oraz jako miejsce stwarzające możliwość odreagowania od codziennych trosk i stresu, wzajemnych obelg, obrażania innych i ich przekonań, a przede wszystkim szukania dziury w całym.
    Panie PNIOK dziękuję za komentarze ;-) również tak jak Pan cenie sobie możliwość wypowiadania się w sposób odzwierciedlający to, co myślę. Jeszcze raz proszę o to aby pod artykułami dotyczącymi eventów organizowanych przez GOSIR nie obrażać i nie pomawiać nikogo…
    Marek Armata

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie PNIOK - Ja o nic nie pytam. To po pierwsze.
    Po drugie - to chyba się nie rozumiemy. Coś się Panu pokręciło. Nie zarzucam nieznajomości dzieła, bo widać, że było czytane. Mam wrażenie jakby postawił Pan znak równości między "Dziadami" Mickiewicza jako dziełem literackim, a słowiańskim zwyczajem, który się w owym dziele pojawia. Ruscy wkurzali się właśnie dlatego, że w "Dziadach" wcale o nie o zwyczaj Dziadów chodziło. Nie mieszajmy Mickiewicza w sprawy Halloween.
    Samhain, późniejsze Halloween, Dziady, były bliźniaczymi zwyczajami. Jeśli istnieją w pierwotnej formie, to w zamkniętych kręgach ludzi świadomych w czym biorą udział.
    Współczesne pozostałości nie mają wiele wspólnego z oryginałami, nie uważam by były groźne, bo opierają się głównie na zabawach. Czarownice i diabły są też w baśniach braci Grimm, a więcej złego powoduje zostawienie dzieciaków samych przed telewizorem czy komputerem, niż zaprowadzenie ich na GOSiR, gdzie wezmą udział w fajnej zabawie, która poza nazwą nie ma nic wspólnego z dawnymi, anglosaskimi zwyczajami.
    Dlatego też nie zgadzam się z tym, że użycie przez Dyrektora nazwy "Halloween", było "bezkrytycznym nawiązywaniem do tradycji i kultury innych krajów".
    Marku - ja się księdzu nie dziwię, bo taką ma robotę. Dziwię się, że są tacy, którzy ciągle szukają dziury w całym, nerwowo reagują na każdy obcobrzmiący wyraz, wiedzę na ten temat mają mizerną, zajmują się takimi pierdołami, a ktoś na górze dla świętego spokoju przyznaje im rację i robią się z igły widły. Pewnie następny donos będzie na Walentynki. Wszak to też nie nasze, polskie, a w tym dniu ilość zbliżeń pozamałżeńskich znacznie wzrasta.

    OdpowiedzUsuń
  7. CORVI ;-) i tu się zgadzam z Tobą , że należy dziwić się albo i nawet współczuć osobie, której chciało się zawracać głowę Ks. Biskupowi (pisząc donos) w takiej sprawie jak organizacja zabawy dla dzieci we frysztackim GOSiRze. Tym bardziej, że w najbliższym czasie w Polsce odbędzie się kilka tysięcy imprez mających za zadanie zaprosić dzieci z rodzicami do wyjścia z domu oraz do wspólnego spędzenia wolnego czasu. Ale w zaistniałej sytuacji są również pozytywy – osobiście bardzo się cieszę, że wszystkie osoby, z którymi współpracuję (zazwyczaj w ważniejszych sprawach…) potrafią mądrze, rzeczowo i otwarcie przedstawić swoje stanowisko, oczekiwania i argumenty oraz wypracować wspólny kompromis, za co serdecznie dziękuję.
    Marek Armata

    OdpowiedzUsuń
  8. Chmm, nie warto przedstawiać swojego punktu widzenia na daną sprawę, gdy adresat reaguje zbyt emocjonalnie. Nie wiem, czy należy współczuć osobie, której "donos"powoduje reakcję ks. biskupa i ks.proboszcza, zgodną z oczekiwaniami tej biednej osoby. Czyżby hierarchowie Kościoła byli tak spolegliwi w stosunku do (brrr) donosicieli. Czyżby to była tak wpływowa osoba, czy racja była może po jej stronie? Z przebiegu dyskusji, która schodzi na mało merytoryczną, ktoś może dojść do wniosku, że to ja sobie schlebiam. Oczywiście, co bardziej zorientowani, mogą typować personalnie tą paskudę. Ja natomiast myślę, że żadnego donosu nie było, a zmieniając nazwę imprezy okolicznościowej (Event) z "Halloween", na "Bal Dyni", jest się gotowym na wysłuchanie zdania innych i mądry kompromis. Z mojej strony, tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to już jest, że jeśli wpłynie donos to niezależnie od rodzaju sprawy następuje reakcja…, Ale tak jak Pan, PNIOK zasugerował nie można wykluczyć, że to mogła być również „wpływowa” osoba!? A co najdziwniejsze to nie zdążyły jeszcze paść żadne oskarżenia, a Pan już tę osobę broni... Ja osobiście w ubiegłorocznym październiku przeżyłem kilka, aby nie powiedzieć kilkanaście kontroli GOSiRu, które uważam, że były „na zlecenie” i nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że było inaczej. Z tego też jest duży plus, ponieważ skontrolowały nas chyba wszystkie możliwe instytucje i dzięki temu wiemy, że działamy prawidłowo. Ale wracając do Halloween to myślę, że jeśli ktoś pisał w dobrej wierze i kierował się dobrymi intencjami to nie ma potrzebny, aby musiał wkraczać „adwokat diabła”. Proszę mi wierzyć, że nikt na nikogo się nie obraził i niema pretensji. Sprawę opisałem tylko, dlatego aby wyjaśnić, dlaczego zmieniłem formułę balu. Oczywiście zdania będą podzielone i myślę, że tego problemu nie rozwiążemy w komentarzach pod artykułem dla dzieci, które nie rozumieją spraw dorosłych. Dlatego też proponuję, aby dyskusję zakończyć.
    Mam nadzieję, że nawet najbardziej zagorzali obrońcy polszczyzny nie obrażą się, jeśli wszystkim Państwu złożę życzenia udanego Weekendu;-)
    Marek Armata

    OdpowiedzUsuń