Spotkanie Absolwentów Szkoły Podstawowej w Gogołowie

7 lipca 2012 r. w Gogołowie spotkali się Absolwenci Szkoły Podstawowej   rocznik 1948. Po 50 - ciu latach i 14 dniach od ukończenia szkoły w roku 1962 niektórzy z nich zobaczyli się po raz pierwszy, ponieważ los poprowadził ich w różne strony Polski, a nawet świata (Stany Zjednoczone, Szwecja, Francja).

Spotkanie rozpoczęło się w starej szkole, do której uczęszczali absolwenci. Serdeczne powitania, uśmiechy i łzy radości towarzyszyły 15 byłym uczniom i paniom nauczycielkom, które przybyły na spotkanie - pani mgr Maria Liszka i pani mgr Emilia Krupka (Kowal).
Po odwiedzeniu starej szkoły wszyscy udali się do Zespołu Szkół gdzie w sali lekcyjnej została odczytana lista obecności. Każdy z absolwentów opowiedział o sobie, jak potoczyły się jego losy po ukończeniu szkoły, gdzie mieszka, gdzie pracował, o swojej rodzinie.
Minutą ciszy zostali uczczeni koledzy i koleżanki, którzy odeszli.

Były kwiaty, podziękowania, wspólny śpiew i mnóstwo wspomnień. Absolwenci oglądali stare pamiątkowe fotografie, Kronikę szkolną,  dokonali wpisu do Księgi Pamiątkowej oraz obejrzeli nową szkołę, po której oprowadził ich dyrektor Krzysztof Niekowal.
Po wzruszających wspomnieniach wszyscy udali się do zabytkowego drewnianego Kościoła Św. Katarzyny, gdzie została odprawiona Msza Święta przez ks. Tadeusza Sabika.
Ks. Tadeusz także wspominał dawne czasy, w szkolnych latach absolwentów był wikariuszem w gogołowskiej parafii.


Po zakończeniu Mszy Świętej wszyscy udali się na cmentarz, aby złożyć kwiaty i zapalić znicze na grobach swoich koleżanek i kolegów ze szkolnej ławy, którzy odeszli.

Inicjatorem tego wzruszającego spotkania po latach był Jan Florek.

Wszystkim Absolwentom i paniom nauczycielkom życzę zdrowia, wszelkiej pomyślności i kolejnego, tak uroczego spotkania po latach. Serdecznie pozdrawiam!
                                                                        Joanna Pasek
Dodaj do Google Plus

3 - ilość komentarzy :

  1. kurcze.. aż się łezka w oku kręci... Gogołów jednak potrafi coś sensownego zorganizować.. Brawo!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to prawda Tato się postarał:) Pół roku w domu nie mówiono o niczym innym jak o tym zjeździe...I udało się:) Tato wielki szacunek za ciężką pracę. Dodam że na odległość było podwójnie ciężko bo mieszkamy w Policach koło Szczecina :)Magdalena Florek z Polic

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze zdjęć widać, że była to wspaniała uroczystość. Przemyślana i dopracowana w szczegółach. Pamięć o zmarłych mnie wzruszyła.
    A swoją drogą jak to zleciało.Pamiętam jak dziś, kiedy to na wakacjach krowy pasło się na kamieńcu (Ania Czaja, Teresa Michalec, Oszajca).
    Maria

    OdpowiedzUsuń